baner

baner

niedziela, 6 kwietnia 2014

II Spotkanie z Sasorim

Rozdział II

Konan z uśmiechem popatrzyła na Naruto i poprowadziła go do Sasoriego. Tsunade cały czas nie mogła uwierzyć w to co właśnie się stało. Hinata podeszła w stronę ochroniacza Naruto, trzymając go,
jej łzy spływały po policzkach.
- Naruto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- krzyczy Hinata z żalem.
Konan z Naruto doszli dopiero za pół godziny do Sasoriego.
- Widzę, że jednak przyszedłeś do mnie Naruto- mówi Sasori pod postacią młodego chłopca.
- Zabierz mnie do Wioski Wiru!-krzyknął Naruto
- Spokojnie, wszystko w swoim czasie, najpierw muszę sprawdzić czy jesteś gotowy- z uśmiechem dodaje Sasori.
Naruto patrzy na niego ze zdziwieniem. We trójkę udali się na polane koło domu Sasoriego. Był duży wiatr, drzewa uginały się ku ziemi. Sasori stojąc tyłem do Naruto wyjął z płaszcza osiem kunai i rzucił nimi w blond chłopaka. Naruto zrobił szybki unik.
- Co ty do cholery robisz!- krzyczy do Sasoriego.
- Zobaczymy czy się poprawiłeś w walce, od ostatniego naszego starcia-odpowiada Sasori.
Na twarzy Naruto pojawił się uśmiech i czym prędzej wykonał podział cienia.
Dwa klony ruszyły w góre, a trzeci z Naruto ukrył się w drzewie, między liśćmi.
- Rasengan!!!!!- krzyczy klon z góry.
Sasori zrobił unik lecz z drugiej strony nadleciał drugi klon- Mega Rasengan!
Przed nim już nie zdążył zrobić uniku, Rasengan rzucił nim aż na drugi koniec polany.
- Tylko na to cię stać....- mówi Sasori.
Po chwili Naruto biegnie w strone czerwonowłosego chłopca.
- Styl Ognia, Płonące kule!- krzyczy czerwonowłosy.
W tej samej sekundzie Naruto zmienia się w dym.
- To był klon?!- pyta samego siebie Sasori.
Nagle pokazał się Naruto, jego oczy przybrały kolor krwisto czerwony( oznacza to że może wykryć chakre przeciwnika). Na twarzy Naruto pojawił się tajemniczy uśmiech.
- Styl Wiatru, Futon Rasengan!- krzyczy skacząc w górę, nad Sasorim.
W lewej ręce miał kunai rzucił nim w Sasoriego a Futon Rasengan skierował w drzewo niedaleko ich.
Konan nie mogła zrozumieć czemu to zrobił. Nagle Sasori zmienił się w kukłe ze słomy, a z lasu wyszedł prawdziwy (ranny w ramię).
- Jednak się poprawiłeś, jutro ruszamy o wschodzie słońca do Wioski Wiru- mówi Sasori z powagą.